Ryby, emocje i totalne zaskoczenie — recenzja książki „Co wie ryba”
Gdyby ktoś mi rok temu powiedział, że przeczytam książkę o rybach DOBROWOLNIE i jeszcze napiszę o niej recenzję, to serio bym go wyśmiała. Biologia nigdy nie była moim klimatem. Ja i fotosynteza mamy relację typu „szanuję, ale nie rozumiem”. Ale w tym roku zrobiłam sobie challenge, że będę czytać książki z totalnie różnych tematów, żeby nie skończyć jako człowiek, który zna tylko fabuły romansów i dramatów z BookToka. No i wtedy trafiłam na „Co wie ryba”. Głównie dlatego, że tytuł brzmi trochę jak początek bardzo dziwnej rozmowy. I słuchajcie — ta książka była zaskakująco świetna. Jonathan Balcombe zrobił coś naprawdę dziwnego, bo sprawił, że zaczęłam interesować się życiem ryb bardziej niż niektórych ludzi z internetu. Okazuje się, że ryby nie są tylko stworzeniami robiącymi „bul bul” w akwarium. One mają pamięć, komunikują się, współpracują, rozpoznają inne ryby i momentami są bardziej ogarnięte niż ludzie, którzy odpisują „ok” po tygodniu ciszy. Najlepsze jest to, że książka nie brz...