Recenzja: kiedy true crime spotyka starożytny Rzym
RECENZJA Lubię książki, które nie traktują czytelnika jak ucznia na nudnej lekcji historii. Wiecie — datki, nazwiska, trzy przypisy na stronę i poczucie, że zaraz człowiek zaśnie twarzą w herbacie. Dlatego pomysł Emmy Southon na „Wszystkie trupy prowadzą do Rzymu” od początku wydawał mi się świetny. Starożytny Rzym pokazany przez pryzmat zbrodni, tajemnic i kryminalnych zagadek? Brzmi jak coś stworzonego dla ludzi, którzy wolą true crime niż podręczniki. I faktycznie — książka ma klimat. Southon pisze lekko, momentami bardzo zabawnie i potrafi wyciągnąć ze starożytności naprawdę ciekawe smaczki. Dowiadujemy się, jak wyglądały rzymskie śledztwa, co robiono z ciałami, jak traktowano przemoc i dlaczego w Rzymie śmierć była czymś znacznie bardziej „codziennym”, niż mogłoby nam się wydawać. Autorka umie zainteresować tematem nawet ludzi, którzy na hasło „historia starożytna” mają ochotę uciec. Ale właśnie tutaj pojawia się moje największe „ale”. Bo miałem wrażenie, że z tego pomysłu mo...