poniedziałek, 18 stycznia 2021

Uwaga! KONKURS!

 UWAGA UWAGA !!!!😍

OGŁASZAMY  KONKURS dla Uczniów i Nauczycieli :)


WEŹ NIE PYTAJ - WEŹ PRZECZYTAJ - KONKURS NA RECENZJĘ DOWOLNEJ KSIĄŻKI

Pamiętajcie, świetna recenzja to wcale nie wielkie elaboraty, czasem wystarczy kilka zdań :) Podzielcie się z nami swoimi opiniami.
A nagrody...Czekają :)👍


REGULAMIN KONKURSU NA RECENZJĘ KSIĄŻKI
“Weź nie pytaj - weź przeczytaj”


1. Organizator

Organizatorem konkursu jest biblioteka IV Liceum Ogólnokształcącego im. Gen. St. Maczka w Katowicach

2. Cele konkursu: 

       aktywizowanie uczniów do działań twórczych, 
       rozwijanie talentów literackich, 
       rozbudzanie zainteresowań czytelniczych wśród uczniów, 
       propagowanie i rozwijanie wśród uczniów czytelnictwa, jako wartościowego sposobu spędzania wolnego czasu i cennego źródła zdobywania informacji, 
       popularyzowanie zbiorów bibliotecznych w środowisku szkolnym.

3. Uczestnicy i warunki uczestnictwa 

       Konkurs przeznaczony jest dla uczniów IV Liceum Ogólnokształcącego im. Gen. St. Maczka w Katowicach
       Przedmiotem konkursu jest przygotowanie recenzji dowolnej książki zarówno takiej, która znajduje się już w bibliotece, ale również tytułu, którego biblioteka szkolna jeszcze nie posiada
       Uczestnik może dostarczyć maksymalnie trzy recenzje przygotowane samodzielnie. Każda praca nosząca znamiona plagiatu innej recenzji będzie automatycznie zdyskwalifikowana.

4. Termin i zasady przekazania prac konkursowych 

Prace należy przesłać mailem do 28 lutego b.r. na adresy:
m.dyrda@maczek.edu.pl
b.sowa@maczek.edu.pl


5. Kryteria oceny prac konkursowych: 

       zgodność treści recenzji z treścią merytoryczną książki, 
       sposób zachęcenia czytelników do przeczytania książki, 
       interpretacja własna tematu, 
       walory przekazu.

6. Zasady przyznawania nagród  

       Zwycięzców wyłoni Komisja Konkursowa powołana przez Organizatora. 
       Decyzja Komisji Konkursowej jest ostateczna i nie przysługuje od niej odwołanie. 
       Wysłanie recenzji książki jest jednoznaczne ze zgodą na jej opublikowanie na szkolnym blogu.  Laureaci otrzymają dyplomy i nagrody rzeczowe. 
       Informacje na temat wyników konkursu zostaną umieszczone na stronie internetowej szkoły, w bibliotece szkolnej, na blogu biblioteki.
       Wręczenie nagród odbędzie się 9 marca b.r.

7. Koordynatorzy konkursu

Magdalena Dyrda
Barbara Sowa




piątek, 18 grudnia 2020

Coś na słodko :)

Kochani Czytelnicy,💓😍😎

dzisiaj chcemy podzielić się z Wami sprawdzonym przepisem na pierniczki.

Znalazłyśmy go już dawno, dawno temu na cudownym blogu kulinarnym: https://www.mojewypieki.com/

Składniki na 50 – 60 sztuk:

  • 1/4 szklanki miodu
  • 80 g masła
  • 1/2 szklanki miałkiego brązowego cukru lub cukru pudru
  • 1 jajko
  • 2 i 1/4 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1,5 – 2 łyżki przyprawy korzennej do piernika
  • opcjonalnie: 1 łyżeczka kakao (jeśli lubicie, gdy pierniczki mają ciemniejszy kolor)

"Miód, masło i cukier podgrzać w garnuszku i wymieszać, do rozpuszczenia się cukru, przestudzić. Dodać pozostałe składniki i wyrobić lub zmiksować.  Jeśli ciasto będzie zbyt sypkie dodać więcej płynnego miodu do osiągnięcia odpowiedniej konsystencji i zmiksować. Jeśli ciasto będzie zbyt miękkie, schłodzić (będzie się lepiej wałkowało).

Wałkować na stolnicy na grubość 2 – 3 mm lekko podsypując mąką (grubsze pierniczki są bardziej miękkie po upieczeniu). Wykrawać pierniczki o dowolnych kształtach i przekładać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.

Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i piec około 8 – 10 minut w temperaturze 170 – 180ºC. Uważać, by nie piec za długo, będą zbyt kruche i będą miały posmak goryczy. Wyjąć z piekarnika, wystudzić na kratce."


Polecamy, bo wychodzą pyszne.




niedziela, 13 grudnia 2020

Krótka historia pierniczków


Dzisiaj drodzy Czytelnicy słów kilka o pierniczkach.❤
Pewnie każdy z Was rozpocznie za chwilę swoją domową produkcję tych przysmaków.
Zajrzałyśmy niedawno na stronę muzeumpiernika.pl i wyczytałyśmy takie ciekawostki...

..."Piernik nie został jednak „wynaleziony” w Toruniu. Jego historia zaczyna się już dużo, dużo wcześniej bo w starożytności. Wtedy to popularne były bardzo ciastka smarowane miodem zwane miodownikami. W jednej z rzymskich książek kucharskich pióra Apicjusza znajduje się nawet przepis na miodownik z pieprzem, bliski późniejszemu piernikowi. Po upadku imperium rzymskiego tradycja ulega jednak zapomnieniu. Dopiero w średniowieczu miodowniki z przyprawami wg antycznych receptur zaczynają piec na nowo zakony, szczególnie benedyktyni. Było to możliwe dzięki wyprawom krzyżowym, które pozwoliły sprowadzać do Europy duże ilości przypraw. Wraz z rozwojem miast, pojawiają się wyspecjalizowane cechy piekarskie. Korzystają one z doświadczenia zakonników. Tak oto rozpoczyna się wielka kariera piernika, nie tylko toruńskiego.

Tradycja wypieku ciastek z miodem i przyprawami przybywa do Torunia z miast niemieckich, wraz z pierwszymi osadnikami. Pierwsze wzmianki o toruńskich piernikach pochodzą z około 1380. roku i mówią o piekarzu Mikołaju Czanie, który prawdopodobnie, obok chleba, trudnił się wypiekiem korzennych ciastek. Nie wiemy tego na pewno, ale wiadomo, że sprzedawał on wosk Zakonowi Krzyżackiemu, czym zajmowali się otrzymujący go z plastrów miodowych piernikarze. Na pojawienie się nazwy „piernikarz” czekać trzeba było prawie dwa kolejne wieki: w 1564 źródła toruńskie podają informację o śmierci piernikarza Symeona Neissera.

Dlaczego to właśnie Toruń stał się „pierniczanym miastem”? Z pewnością wielkie znaczenie miało korzystne położenie grodu Kopernika. Żyzna Ziemia Chełmińska i Kujawy zapewniały stały dopływ dobrej mąki. Podobnie było z miodem, wysoko rozwinięta hodowla pszczół dostarczała duże ilości dobrej jakości składnika. O korzenne przyprawy było łatwo z racji położenia na szlaku handlowym łączącym Lwów z Gdańskiem.

Większy problem nastręcza stwierdzenie, kiedy po raz pierwszy użyto nazwy „piernik”. Przymiotnika „pierny”, od którego smakołyk wziął swą nazwę, używano do XVI wieku, zatem „piernik” pojawił się nie później, niż na przełomie XV i XVI wieku. Powstanie piernika i wywiedzenia od pieprzu jego nazwy związane było z dodaniem do popularnego ciasta z mąki i miodu – „miodownika” przypraw korzennych. Na temat przyczyn tego zaskakującego połączenia powstało wiele legend. Tłumaczy się je m.in. pomyłką wspomnianego Mikołaja, która okazała się dla niego źródłem wielkiego bogactwa.

Trudno jest dzisiaj rozstrzygnąć, jaka wyglądał w średniowieczu proces wytwarzania pierników. Receptury były pilnie strzeżone i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Z tego względu najstarszy znany nam przepis na piernika toruńskiego pochodzi z 1725 roku. Widać doceniano lecznicze skutki spożywania toruńskich pierników bo przepis na nie znalazł się w popularnym medycznym kompendium „Compendium medicum auctum”.

W dawnych wiekach wypiekano dwa rodzaje pierników: miękkie i figuralne. Różnica tkwiła w dodaniu bądź nie środka spulchniającego. W średniowieczu rolę tą pełnił potaż, czyli spopielony węgiel drzewny, zawierający pochodne amoniaku. Pierniki miękkie po prostu zjadano. Pierniki figuralne zaś, wyciskane na kunsztownych drewnianych formach, z racji wysokiej ceny przypraw były przedmiotem luksusowym, symbolem majętności posiadacza. Niektóre nawet pozłacano, nie odstraszało to jednak łasuchów. Doprowadziło to w konsekwencji do zakazania tego procederu przez władze miejskie. Podobno były one tak twarde że wg jednej z legend mogły z powodzeniem zastąpić koło u wozu.

Piernik to jednak nie tylko słodycz. W dawnych wiekach miał on wieloraką funkcję. Był zarówno zakąską do wódki (stąd popularna fraszka: „Kto nie pija gorzałki i od niej umyka, ten nie godzien słodkiego kosztować piernika”), wykorzystywano go jako suchar wojskowy, które można było przechowywać przez długi czas dzięki konserwującym właściwościom miodu jak i lekarstwem, gdyż dzięki zawartości ostrych przypraw pobudzał trawienie.

Z powodzeniem sprawdzał się piernik jako narzędzie dyplomatyczne. W 1696 roku piernym prezentem udało się ułaskawić szwedzką komisję likwidacyjną w kwestii miejskich długów, zaś w 1778 roku caryca Katarzyna otrzymała w podarku od Torunian długi na cztery łokcie i gruby na pół łokcia piernik o wartości 300 talarów. Widniał na nim herb miasta w tarczy, obramowany dwugłowym orłem rosyjskim i dwoma orłami jednogłowymi. Pewne jest, że piernikami obdarowana była także większość z dwunastu wizytujących torunian królów Polski, a gdy w trakcie pobytu w Toruniu w 1520 roku król Zygmunt Stary otrzymał wiadomość o narodzinach pierworodnego syna, Zygmunta Augusta, Rada Miasta zarządziła „wieczór radości”, podczas którego król wraz ze świtą ucztował przy piwie i piernikach.

Dochody piernikarzy znacznie przewyższały zarobki innych ciastkarzy. „Wochlon”, czyli tygodniowy zarobek świeżo wyzwolonego czeladnika wynosił 20 gr (przy 15 gr wyzwoleńca piekarskiego), natomiast doświadczony czeladnik otrzymywał kwotę 5 razy wyższą (dla porównania doświadczony czeladnik piekarski zarabiał tygodniowo nie więcej, niż 20 gr). Podstawowym wymogiem dla kandydata na piernikarza było przedłożenie starszym cechu listu rodowego kandydata, stwierdzającego „wolne i zacne” pochodzenie oraz uiszczenie cechowi kwoty w wysokości 100 gr. Po okresie próbnym u mistrza, który trwał od 14 dni do pół roku, nauczyciel kandydata mógł go oddalić za niewykazanie się wystarczającą sumiennością czy brak odpowiedniej tężyzny fizycznej lub zawrzeć z jego rodzicami umowę o naukę i wpisać jego nazwisko do ksiąg cechowych.

Właściwa nauka rzemiosła trwała co najmniej dwa lata, czyli o pół roku dłużej, niż termin uczniów piekarskich. Przez ten czas młody uczeń mieszkał w domu swego mistrza i można by powiedzieć nawet, że należał do jego rodziny, gdyby nie wyjątkowo surowa dyscyplina, jakiej chłopca poddawano. W przypadku przerwania nauki, musiał zaczynać ją od początku, ucieczka miała konsekwencje w odmowie przyjęcia do jakiegokolwiek warsztatu, spędzenie nocy poza domem mistrza równało się dodatkowemu rokowi terminowania.

Po ukończeniu terminu wyzwalano ucznia na czeladnika, wystawiając mu świadectwo czeladnicze, czyli tzw. list wyuczony. Od tego momentu piernikarz mógł zmieniać miejsce pracy, choć miał obowiązek zawsze mieszkać w domu swego mistrza.

Uzyskanie tytułu mistrza wiązało się ze spełnieniem trzech warunków: po pierwsze, znacznego wspomożenia cechowej kasy, po drugie, ukończeniem dwuletniej wędrówki czeladniczej (wymóg ten ustalił się prawdopodobnie w XVI w., a począwszy od XVIII wieku można się było od niej zwolnić za odpowiednią opłatą); po trzecie zaś, konieczne było odbycie „mutjaru”, tj. trwającej od 6 do 12 miesięcy próbnej pracy u miejscowego mistrza, wybranego przez cech. Sztukę mistrzowską, czyli wykazanie przed zgromadzeniem cechowym umiejętności przyszłego mistrza, które owocowało otrzymaniem toruńskiego obywatelstwa i pozwoleniem na wypiek pierników pod własnym szyldem, wprowadził nadany przez Prusaków statut z 1775 roku; przedłużył on również obowiązek wędrówki czeladniczej do trzech lat i zrezygnował z mutjaru.

Choć wiele jest miast, które zdobyły w Europie rozgłos dzięki wypiekowi piernika, np. Bazylea, Salzburg, Akwizgran, Pardubice, jedynym znaczącym konkurentem Torunia w rywalizacji o piernikowe pierwszeństwo w Europie była Norymberga. Każde z tych miast zazdrośnie strzegło swoich receptur, nie rezygnując przy tym z wysiłków poznania sekretu rywala. W końcu na mocy ugody z 1556 roku, Toruń otrzymał prawo wypieku pierników „norymberskich”, zaś Norymberga zaczęła oficjalnie produkować pierniki „toruńskie”.

Co prawda nie możemy porównać smaku XVI-wiecznego piernika ze współczesnym, możemy jednak zobaczyć choć jak taki nowożytny piernik figuralny wyglądał. Wszystko to dzięki zachowanym formom piernikarskim. Drewniane klocki piernikarskie do dziś zachwycają bogactwem form i kunsztem wykonania. Ich twórcami byli bądź mistrzowie piernikarscy bądź wyspecjalizowani snycerze. Wzory wyryte na formach są mocno zróżnicowane i czasem niezwykle skomplikowane. Na tych zachowanych dominują wizerunki ludzi, przede wszystkim władców Polski, np. króla Zygmunta III i królowej Konstancji, czy króla Władysława IV, również modnych dam i kawalerów, wojskowych oraz postaci alegorycznych i religijnych (w tym przede wszystkim św. Jerzego i św. Mikołaja). Nieco mniej popularne były wizerunki zwierząt (najczęściej były to: kogut, dzik, jeleń, ryba, bocian) oraz symbole – w tej grupie szczególne znaczenie miały serca, owoce, domy oraz rękawiczka jako oznaka szczególnego szacunku i przyjaźni do obdarowanej osoby. Stale powtarzającym się motywem był też herb Torunia.

Wśród pierników jadalnych niepodzielnie pierwsze miejsce zajmuje katarzynka. Wypiekano ją zwłaszcza jako pieczywo świąteczne, wypiekane od 25 listopada, czyli od dnia św. Katarzyny, aż do Bożego Narodzenia. Forma katarzynki intryguje i do dziś nie wiadomo w zasadzie nic o jej genezie. Legendy mówią o pannie Katarzynie, córce piernikarza, pełniącej w warsztacie zastępstwo za ciężko chorego ojca, która, nie mogąc znaleźć form piernikowych, wycięła charakterystyczny kształt z 6 połączonych ze sobą medalionów. Inna legenda opowiada o zakochanym w córce mistrza czeladniku, który wyciął z ciasta finezyjny wzór i nazwał go „katarzynką” na cześć pięknej córki mistrza.

Piernik znalazł swoje miejsc nie tylko na mieszczańskich stołach ale i strofach wierszy. Spośród niezwykłych osobowości, w których twórczości piernik znalazł sobie miejsce, byli Fryderyka Hoffmanna czy Ignacy Krasicki, który w swej „Monachomachii” pisał: „Wódka to była, co zwą ją kminkową/ Przy niej toruński piernik pozłocisty”. Innym piewcą piernika był młody Zbigniew Herbert, który pod pseudonimem Mikołaj napisał cykl artykułów o nazwie „Katarzynki toruńskie” do dziennika Słowo Powszechne, nie kryjąc w nich swego zachwytu nad Toruniem i jego sławnym przysmakiem. Kolejnym wielkim artystą, na którym piernik toruński wywarł ogromne wrażenie, był Fryderyk Chopin. Co ma piernik do Chopina? W 1825 roku 15-letni Fryderyk odwiedził Toruń i zaraz po powrocie do Szafarni napisał do kolegi Jana Matuszyńskiego list o treści: (…) Największą impresję (…) pierniki na mnie uczyniły. Widziałem ja, prawda, i całą fortyfikację, (…) prócz tego kościoły gotyckiej budowy (…). Widziałem wieżę pochyłą, ratusz sławny (…). To wszystko nie przechodzi jednak pierników, oj, pierników, z których jeden posłałem do Warszawy.” - o tym epizodzie także z lubością pisał Herbert."





 

poniedziałek, 30 listopada 2020

ANDRZEJKI W BIBLIOTECE

Witajcie Kochani Czytelnicy 💛

Dzisiaj obchodzimy zdalne ANDRZEJKI. Nie możemy się spotkać w bibliotece i powróżyć sobie nawzajem, ale mamy ciekawą propozycję dla wszystkich chętnych.....a wystarczy tylko Wasza data urodzenia.

Zobaczcie...🔑


Dodajcie do siebie kolejne cyfry z daty urodzenia, np.: 19 czerwca 1983 ( 1+9+6+1+9+8+3 ) = 37 czyli 3+7=1+0=1.
„Wróżka” odczytuje z „Księgi symboli”, co mówią liczby:

1. Cyfra jeden symbolizuje człowieka wyróżniającego się spośród innych ludzi. Osoba taka jest wytrwała w dążeniu do celu. Jej ulubiony kolor to czerwony. Szczęśliwy kamień: rubin, koral.
2. Cyfra dwa symbolizuje człowieka łagodnego, uprzejmego, skrytego, czasami podstępnego. Ulubiony kolor – pomarańczowy. Pomyślność przynosi mu bursztyn.
3. Cyfra trzy symbolizuje człowieka sprawiedliwego, twórczego, a zarazem nieustępliwego, dobrego przyjaciela godnego zaufania. Szczęśliwy kolor – żółty. Kamień: bursztyn i topaz.
4. Cyfra cztery symbolizuje osobę dobrą, obdarzoną zdrowym rozsądkiem, łagodną, lubiącą ruch na świeżym powietrzu. Ulubiony kolor zielony. Kamień: turkus, szmaragd, japis.
5. Cyfra pięć symbolizuje osobę impulsywną, ruchliwą, inteligentną, a przy tym upartą. Posiada ona dar trafnego oceniania. Można na niej polegać. Ulubiony kolor niebieski i różowy. Kamień przynoszący szczęście: diament, szafir.
6. Cyfra sześć symbolizuje człowieka uczciwego, skromnego, czasami upartego, zawsze towarzyskiego i otwartego na innych. Unikającego spięć i konfliktów. Szczęśliwy kolor niebieski i fioletowy. Kamień: kazuryt, topaz.
7. Cyfra siedem symbolizuje człowieka romantyka, lubiącego przyrodę, spacery po górach. Jest osobą stałą w uczuciach, skromną. Szczęście przynosi mu kolor beżowy i brązowy. Kamień: agat, piasek pustyni, malachit.
8. Cyfra osiem to symbol wieczności, doskonałości i porządku kosmicznego. Cechuje daną osobę pewność siebie, powodzenie materialne, radość, młodość. Szczęśliwy kolor: bordo i biały. Kamień przynoszący szczęście to szafir.
9. Cyfra dziewięć to symbol matafizycznej równowagi między duchem a materią. Osoba taka ma skłonności artystyczne, jest solidna, szczera, prawa. Szczęśliwy kamień: perła, opal. Kolory: odcienie niebieskiego i białego.

Dobrej zabawy!
Pozdrawiamy
Bibliotekarki


poniedziałek, 23 listopada 2020

Dla właścicieli psów… i nie tylko


 💕

Dzisiaj chcemy Wam przedstawić książkę (z naszego bogatego księgozbioru), która powinna zainteresować i ucieszyć przede wszystkim właścicieli merdających ogonów.

Czy nie zdarzyło się Wam widzieć na spacerze innych właścicieli z psiakami, które nie szarpią na smyczy, przybiegają na zawołanie, wykonują komendy? Wielu zastanawia się pewnie wtedy dlaczego te psy to potrafią, a mój nie? Czy to z moim psem jest coś nie tak, czy może jednak wina leży po stronie właściciela?

Odpowiedzi na te pytania próbują udzielić w swojej książce Piotr i Zofia Wojtków, którzy są doświadczonymi behawiorystami i trenerami psów. Zwracają uwagę na to, że psy komunikują się w sposób zupełnie inny niż człowiek. My, właściciele, oczekujemy, że nasz pies będzie od razu reagował na to co do niego mówimy, a przecież to dla psa zupełnie nowy sposób komunikacji. Czworonożni porozumiewają między sobą za pomocą gestów, ruchów i zapachów. Książka „Słuchając psa” w bardzo przystępny sposób daje wskazówki jak ułożyć relacje z psem, zadbać o niego fizycznie ale także emocjonalnie. Znajdziecie tu podpowiedzi jak zadbać o szczeniaka, prosty przewodnik po komendach, podpowiedzi dobrych gier i zabaw.

Dowiecie się też, że żaden pies z natury nie jest zły. To człowiek często utwierdza w nim lęki i złe nawyki.

Pamiętajcie – dobry opiekun dba o psa w zakresie jego podstawowych potrzeb, ale też emocji. Pies rzadko przysparza kłopotów, jeśli czuje się bezpieczny i szczęśliwy.

Spędzamy teraz sporo czasu w domu. Może warto wykorzystać te okazję i popracować nad relacjami z Waszymi pupilami?

Zapraszamy do naszej biblioteki po tę ciekawą książkę. Wasze psy na pewno Wam za to podziękują!

Zofia Zaniewska-Wojtków i Piotr Wojtków „Słuchając psa”

Wyd. Buchmann

P.s. A na zdjęciu – Fiona, osobisty psi łobuz pani Magdy, który właśnie dzięki tej książce stał się szczęśliwszym psem 😚







poniedziałek, 16 listopada 2020

Czas na recenzję - warto przeczytać!

Witajcie Czytelnicy 💗💚

Dzisiaj przyszedł czas na książkę Daniela Kahnemana pt.: " Pułapki myślenia: o myśleniu szybkim i wolnym".
Autor wciąga nas do żywej rozmowy o ludzkim myśleniu i pokazuje, kiedy można, a kiedy nie wolno ufać intuicji. Radzi, jak wykorzystać potencjał wolnego myślenia, dzieli się praktycznymi wskazówkami i przenikliwymi spostrzeżeniami na temat wyborów w życiu zawodowym i osobistym.

Dzięki "Pułapkom myślenia" nauczysz się inaczej myśleć o myśleniu.

Bibliotekarki polecają 😍




poniedziałek, 9 listopada 2020

Jak pracować i uczyć się zdalnie :)

 


Polecamy! https://kasiakrogulec.pl/jak-pracowac-i-uczyc-sie-zdalnie/