Maczek kontra stereotyp: młodzi jednak czytają
Młodzi nie czytają? To kto wypożycza te wszystkie książki?
Raport o czytelnictwie 2025, czyli kilka faktów, które psują stereotypy
Od lat słyszymy to samo:
„Młodzież tylko scrolluje.”
„Nikt już nie czyta.”
„Książka przegrała z internetem.”
No więc… nie.
Najnowszy raport Biblioteki Narodowej trochę psuje ten dramatyczny scenariusz.
📚 56% osób w wieku 15–18 lat czyta książki.
Tak, młodzież — ta rzekomo zaginiona dla literatury.
Czyli statystycznie w klasie pełnej uczniów więcej niż połowa ma kontakt z książką. Nieźle jak na pokolenie oskarżane o romans wyłącznie z ekranem.
A ogólnie?
41% Polaków przeczytało przynajmniej jedną książkę w roku.
To może nie rewolucja, ale też nie czytelniczy koniec świata.
Zwłaszcza że są tacy, którzy robią wynik za kilku.
💥 7% to czytelnicze jednostki specjalne — ludzie, którzy czytają siedem i więcej książek rocznie.
Szanujmy ich. To oni podtrzymują obieg literackiego tlenu.
A biblioteki?
Uwaga, sensacja.
Biblioteki… nadal istnieją.
I mają się dobrze.
Coraz więcej czytelników wraca po książki właśnie tutaj.
Czyli tak — te półki nie stoją dla dekoracji.
To trochę zabawne, bo gdy ktoś mówi:
„Biblioteki to przeżytek”,
w tym samym czasie ktoś oddaje przetrzymaną powieść trzy tygodnie po terminie.
Klasyka.
Co czytają młodzi?
I tu też niespodzianka dla strażników „jedynie słusznej literatury”.
Czytają:
- fantastykę,
- mangi,
- kryminały,
- reportaże,
- romanse,
- rzeczy z BookToka,
- i czasem książki, których nauczyciel się nie spodziewa.
I bardzo dobrze.
Bo ważne, żeby czytać.
Nie każdy musi zaczynać od Dostojewskiego.
Niektórzy dochodzą do niego okrężną drogą przez smoki.
To też jest droga.
Wnioski?
Mit, że młodzież nie czyta, można odłożyć na półkę z fantastyką.
Najlepiej obok smoków.
Czytelnictwo żyje.
Może nie robi hałasu.
Ale trwa.
A jeśli wypożyczasz książki z Maczka — dokładasz do tego własną cegłę.
I bardzo możliwe, że właśnie psujesz statystyki na korzyść.
A teraz najważniejsze: Maczek też psuje statystyki.
Bo jeśli wierzyć stereotypom, młodzi nie czytają.
Jeśli wierzyć raportowi — czytają.
A jeśli wierzyć temu, co dzieje się w naszej bibliotece… czytają jeszcze bardziej.
Uczniowie Maczka regularnie psują statystyki. Na szczęście — w najlepszy możliwy sposób.
Wypożyczają. Wracają po kolejne tytuły. Pytają o rekomendacje. Rezerwują książki. Dyskutują o nich. Czasem spierają się, kto pierwszy ma dostać nowość z półki.
I nie ukrywajmy:
w naszej szkole poziom czytelnictwa trzyma… poziom.
Solidny. Czasem wręcz podejrzanie wysoki.
Tu książka nadal ma status społeczny.
Tu można usłyszeć na korytarzu rozmowę o autorze.
Tu ktoś wpada „tylko oddać książkę”, a wychodzi z trzema.
To już nie przypadek. To kultura.
A może nawet — licealna elita czytelnicza.
Bo umówmy się: są szkoły, które robią średnią.
I są takie, które ją zawyżają.
My chyba wiemy, do której kategorii należy Maczek.
Więc kiedy raport mówi o 41%, my z sympatią patrzymy na te liczby i myślimy:
Miło, ale w Maczku bywamy ponad normę.
I bardzo prosimy ten stan utrzymać.
A najlepiej dalej psuć statystyki.
Maczek czyta. Maczek wypożycza. Maczek zawyża średnią. 📚

Komentarze
Prześlij komentarz