Wielkanocne lektury rodzinne, czyli kto jest kim przy świątecznym stole

7 typów ludzi przy wielkanocnym stole i jakie książki mogliby czytać

Wielkanoc to dla wielu osób bardzo ważne przeżycie duchowe, czas refleksji, wyciszenia, spotkania z tym, co naprawdę istotne, a także moment głęboko zakorzeniony w tradycji i rodzinnych przeżyciach. Ale obok tego wymiaru święta mają też swoją drugą, bardzo ludzką odsłonę: wspólny stół, rozmowy, rodzinne rytuały, powracające co roku teksty i całą galerię charakterów, bez których trudno wyobrazić sobie świąteczne spotkanie.

Bo umówmy się — przy wielkanocnym stole rzadko siedzą po prostu ludzie. Tam zasiadają całe życiowe role. Ktoś jest specjalistą od pytań osobistych. Ktoś od wspomnień z dawnych czasów. Ktoś od dokładania jedzenia z siłą godną osobnej kategorii olimpijskiej. Ktoś od milczenia tak wymownego, że aż robi się z tego osobna sztuka. A gdyby każdemu z nich przypisać książkę? O, wtedy zrobiłoby się naprawdę ciekawie.

1. Ciocia Audyt Wewnętrzny

Nie pyta złośliwie. Ona po prostu działa w trybie permanentnego zainteresowania cudzym życiem. Co u Ciebie? Jak w szkole? Jakie plany? A po maturze to co? A potem? A dlaczego tak? A jesteś pewna? To nie jest rozmowa — to miękki formularz rekrutacyjny, tylko podany z sernikiem.

Dla niej idealny byłby kryminał albo thriller psychologiczny. Taki porządny, gęsty, z tajemnicami, niedopowiedzeniami i bohaterami, którzy jednak nie zdradzają wszystkiego przy pierwszym kontakcie wzrokowym. Może wtedy odkryłaby piękno suspense’u i zrozumiała, że nie każdą odpowiedź trzeba wydobyć natychmiast, najlepiej jeszcze między jajkiem a mazurkiem.

2. Wujek Reedycja 1998

Ma swoje historie. Wszystkie. Dopieszczone, sprawdzone, wielokrotnie testowane na rodzinie. Zaczyna niewinnie, a po dwóch minutach już wszyscy wiedzą, dokąd to zmierza, bo słyszeli to tyle razy, że mogliby w połowie wejść w narrację i dokończyć za niego. Ale nie robią tego, bo to by naruszyło świąteczny porządek świata.

Jemu przydałaby się klasyka. Coś dużego, solidnego, z rozmachem i godnością. Powieść, do której wraca się wielokrotnie, ale z przyjemnością, a nie z poczuciem, że znów ogląda się ten sam odcinek rodzinnego serialu. Skoro wujek tak kocha powroty do znanego materiału, niech chociaż przerzuci się na coś, co ma styl, konstrukcję i jednak trochę więcej zwrotów akcji.

3. Mama Logistyka Totalna

To postać absolutnie niezniszczalna. Jednym okiem pilnuje stołu, drugim piekarnika, trzecim — choć nauka twierdzi, że to niemożliwe — sprawdza, kto jeszcze nie dostał sałatki, herbaty albo talerzyka. Mama nie siedzi przy świątecznym stole. Mama zarządza świątecznym systemem operacyjnym.

Dla niej przydałaby się powieść obyczajowa z mocną bohaterką albo książka, w której ktoś wreszcie mówi: „usiądź, teraz my ogarniamy”. Najlepiej taka, przy której można na chwilę przestać być centrum dowodzenia i po prostu odpocząć.

4. Tata Komentator Sytuacyjny

Nie zawsze mówi dużo, ale za to potrafi jednym zdaniem podsumować cały rodzinny klimat. Czasem siedzi spokojnie, obserwuje wydarzenia i odzywa się dopiero wtedy, gdy ma komentarz tak trafny, że wszyscy albo wybuchają śmiechem, albo na chwilę milką. To człowiek, który nie musi dominować przy stole. Wystarczy, że jest.

Dla niego dobra byłaby sensacja, reportaż albo porządna literatura przygodowa. Coś konkretnego, treściwego, bez zbędnego krążenia wokół tematu. Książka, która wie, dokąd zmierza — zupełnie jak jego najlepsze riposty.

5. Kuzyn Widmo

Fizycznie obecny. Mentalnie od trzech godzin w innej galaktyce. Siedzi przy stole, patrzy gdzieś ponad półmiskiem i odpowiada tak oszczędnie, jakby każde dodatkowe słowo miało kosztować go 10% energii życiowej. Nie jest nieuprzejmy. On po prostu już po pierwszym „jak tam?” osiąga limit kontaktu społecznego.

Dla niego oczywisty wybór to fantasy albo science fiction. Potrzebuje książki, która otworzy portal. Natychmiast. Im dalej od stołu, rozmów o pogodzie i rodzinnych analiz sytuacji życiowej, tym lepiej. Smoki, dystopie, kosmos, alternatywne światy — wszystko, co daje człowiekowi szansę opuścić rzeczywistość bez konieczności demonstracyjnego wychodzenia z pokoju.

6. Babcia System Dokładkowy

To osoba, która okazuje miłość w najbardziej konkretnej formie: kolejną porcją. Możesz siedzieć z pełnym talerzem, możesz właśnie mówić, że już naprawdę nie dasz rady, możesz wręcz tracić ostrość widzenia od nadmiaru jedzenia — to nie ma znaczenia. Dla niej „już dziękuję” jest raczej początkiem negocjacji niż ich zakończeniem.

Dla babci idealna będzie powieść obyczajowa. Taka z rodziną, emocjami, stołem, troską, lekkim chaosem i bohaterami, którzy kochają się czasem za mocno, ale jednak szczerze. Bo babcia nie potrzebuje sensacji. Babcia żyje w przekonaniu, że największą sensacją jest to, że ktoś mógłby wyjść od stołu lekko głodny. Literatura obyczajowa to jedyny gatunek, który naprawdę rozumie, że uczucia często podaje się na półmisku.

7. Ty — człowiek, który chciał tylko spokojnie zjeść jajko, ale trafił do rodzinnego uniwersum

Masz dobre intencje. Naprawdę. Chcesz być miła, obecna, serdeczna, a nawet całkiem towarzyska. Ale po pewnym czasie zauważasz, że uczestniczysz w wydarzeniu, które wymaga od Ciebie jednocześnie uprzejmości, odporności psychicznej i talentu do unikania długich rozmów o przyszłości. Jednym słowem: potrzebujesz wsparcia.

Dla Ciebie najlepsza będzie książka absolutnie wciągająca. Taka, która nie pyta, nie ocenia, nie namawia na dokładkę i nie oczekuje deklaracji życiowych do 2038 roku. Książka, która po prostu bierze Cię za rękę i mówi: chodź, pokażę Ci lepszy świat. Może to będzie kryminał, może romans z charakterem, może młodzieżówka z pazurem, może coś mrocznego i dziwnego. Nieważne. Liczy się jedno: żeby po kilku stronach wszystko inne zeszło na dalszy plan.

Bo umówmy się — święta bywają piękne, ale bywają też intensywne. A rodzinny stół, choć pełen dobra, potrafi być miejscem, gdzie człowiek potrzebuje czasem własnego cichego azylu. I właśnie wtedy książka robi coś wspaniałego. Nie odcina Cię od świata. Ona tylko daje Ci chwilę oddechu od nadmiaru bodźców, pytań, historii opowiadanych po raz ósmy i troski wyrażanej w kilogramach sałatki.

Dlatego przed Wielkanocą warto zajrzeć do biblioteki nie tylko po „coś do czytania”. Warto wpaść po literacki sprzęt ratunkowy. Bo przy całym uroku świąt dobrze mieć pod ręką historię, która w odpowiednim momencie uratuje sytuację, nastrój albo przynajmniej resztki cierpliwości.

A to już bardzo dużo.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"The Naturals. Genialne Umysły"

Mamy to! Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa po raz kolejny w Bibliotece Maczka

UWAGA! KONKURS!