Okiem bibliotekarki: Czytelnicy lubią zbrodnie. Na szczęście tylko literackie


 

Czy czytanie o morderstwach może być formą relaksu? Miliony czytelników twierdzą, że tak. A biblioteki od lat dostarczają dowodów na niezwykłą popularność kryminałów. Dlaczego tak chętnie zanurzamy się w świecie zagadek, śledztw i fałszywych tropów?


📖 Relaks przy morderstwie

Gdyby kosmici postanowili poznać ludzkość wyłącznie na podstawie naszych wyborów czytelniczych, mogliby dojść do dość niepokojącego wniosku. Otóż jesteśmy gatunkiem, który po ciężkim dniu pracy, nauki i codziennych obowiązków najchętniej odpoczywa przy morderstwie.

Oczywiście literackim.

Chociaż patrząc na popularność kryminałów, czasem mam wrażenie, że jest to szczegół, który warto dopowiadać.

Przyznaję się bez bicia – jestem jedną z tych osób. Wieczorem otwieram książkę o zaginięciu, seryjnym zabójcy albo tajemniczej śmierci i uznaję, że właśnie znalazłam idealny sposób na relaks. Nie joga. Nie medytacja. Nie aromatyczna kąpiel.

Morderstwo. Tylko na papierze.

I najwyraźniej nie jestem w tym osamotniona.

„Nie joga. Nie medytacja. Morderstwo. Tylko na papierze.”

🔎 Dlaczego tak lubimy kryminały?

Kryminały od lat królują na listach bestsellerów, w bibliotekach i księgarniach. Są wszędzie. W wakacyjnych walizkach, na stolikach nocnych, w pociągach i poczekalniach.

Czasem mam wrażenie, że jeśli współczesny autor nie napisał jeszcze kryminału, to tylko dlatego, że właśnie ukrywa zwłoki fabuły w drugim rozdziale i dopracowuje motyw sprawcy.

Ale trudno się dziwić ich popularności.

W końcu kto nie lubi zagadek? Kto nie chciałby choć przez chwilę poczuć się sprytniejszy od policji, detektywa i wszystkich bohaterów razem wziętych? Zwłaszcza gdy już po trzydziestu stronach jesteśmy absolutnie przekonani, że wiemy, kto zabił.

A potem okazuje się, że nie.

Po raz kolejny.

🕵️ AKTA SPRAWY

Podejrzany: kryminał

Motyw:
✔ wciąga od pierwszej strony

✔ zaskakuje

✔ budzi emocje

✔ nie pozwala zasnąć

✔ powoduje syndrom „jeszcze jednego rozdziału”

Werdykt: winny czytelniczego uzależnienia

❄️ Skandynawowie, którzy nauczyli nas czytać o zbrodni

Był czas, kiedy czytelniczo emigrowałam głównie do Skandynawii.

Nie fizycznie, rzecz jasna. Wystarczało otworzyć książkę.

Czekały tam śnieg, mgła, deszcz, depresja, rozwód, alkoholizm i morderstwo.

Czasem nawet w tej właśnie kolejności.

Czytałam je zachłannie. Miały klimat, od którego trudno było się oderwać.

🇵🇱 Polski kryminał nie ma już kompleksów

Dziś jednak coraz częściej zostaję na rodzimym podwórku.

Polscy autorzy nie mają już żadnych kompleksów wobec zagranicznej konkurencji.

Tworzą świetne historie, budują napięcie i potrafią skutecznie wyprowadzić czytelnika w pole. A przy okazji nie muszę sprawdzać na mapie, gdzie znajduje się miejscowość, której nazwa składa się z siedemnastu spółgłosek i jednej samogłoski.

Co więcej, polski kryminał jest dziś niezwykle różnorodny. Są kryminały historyczne, psychologiczne, policyjne, retro, prawnicze, medyczne i takie, które bardziej przypominają thriller niż klasyczną zagadkę detektywistyczną.

Krótko mówiąc – każdy znajdzie coś dla siebie.

Nawet jeśli nie wiedział, że szuka.

☕ O czytelnikach i seryjnych mordercach

Obserwując wypożyczenia przez lata pracy w bibliotece, zauważyłam pewną prawidłowość.

Im sympatyczniejszy, spokojniejszy i bardziej uśmiechnięty człowiek, tym większe prawdopodobieństwo, że regularnie wypożycza książki o seryjnych mordercach.

Nie wiem, co mówi o nas ten fakt.

I szczerze mówiąc, trochę boję się to analizować.

„Im sympatyczniejszy człowiek, tym większe prawdopodobieństwo, że regularnie czyta o seryjnych mordercach.”

Czy kryminały czegoś uczą?

Oczywiście.

Przede wszystkim pokory.

Zwłaszcza wtedy, gdy po raz trzeci zmieniamy typ sprawcy, a autor i tak bez wysiłku wywraca nasze teorie do góry nogami.

Uczą także uważności, logicznego myślenia i dostrzegania szczegółów. A czasem pokazują o ludzkiej naturze więcej niż niejeden ambitny poradnik.


📚 Czy warto czytać kryminały?

Czy są literaturą wysoką?

Niektóre tak. Inne nie.

Ale nigdy nie rozumiałam przekonania, że książka musi być śmiertelnie poważna, żeby była wartościowa.

Jeśli historia sprawia, że odkładamy telefon, zapominamy o czasie i o pierwszej w nocy mówimy sobie „jeszcze tylko jeden rozdział”, to autor wykonał kawał dobrej roboty.

A czytelnik właśnie wpadł w kłopoty.

„Naszym zadaniem jest dostarczanie książek. Waszym – ustalenie, kto zabił.”

Dlatego na pytanie, czy warto czytać kryminały, odpowiadam bez wahania:

Warto.

To jeden z niewielu gatunków, który pozwala przeżyć pościgi, śledztwa, tajemnice i spektakularne zbrodnie bez konieczności składania zeznań na policji.

📌 Okiem bibliotekarki

Jeśli należycie do grona miłośników literackich trupów, fałszywych tropów i nieprzespanych nocy, koniecznie wypatrujcie informacji o naszych nowościach.

Nie będę udawać, że wśród nich przypadkiem znajduje się tyle kryminałów.

Nasi czytelnicy je uwielbiają.

A my dbamy o dobrostan czytelniczy społeczności Maczka.

Skoro poprawę nastroju może przynieść zarówno spacer, medytacja, jak i rozwiązanie zagadki morderstwa sprzed trzystu stron, nie zamierzamy oceniać metod.

Naszym zadaniem jest dostarczanie książek.

Waszym – ustalenie, kto zabił.

Najlepiej przed ostatnim rozdziałem.

Choć z doświadczenia wiem, że rzadko się to udaje.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mamy to! Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa po raz kolejny w Bibliotece Maczka

"The Naturals. Genialne Umysły"

UWAGA! KONKURS!